Spacer

to już nie ten sam spacer
choć noc taka sama
jak wtedy
gdy babie lato oplatało twarz
jakby chciało powstrzymać
przed nieostrożnym słowem
krokiem za dalekim

szepty szelesty
już nie te same
znikają w szarej godzinie
nadrannej kapitulacji

pusta ławka
niemy świadek tamtej rozmowy
dziś niewygodna
jak moje dla ciebie
wiersze